Djed Spence, nowy wahadłowy Interu, w rozmowie z DAZN opowiedział o swoich pierwszych wrażeniach po transferze do Mediolanu, piłkarskich inspiracjach, największych atutach oraz szczególnym dniu podpisania kontraktu. Anglik zdradził również, jak radzi sobie z presją, jakie znaczenie ma dla niego wiara i dlaczego rodzina zajmuje tak ważne miejsce w jego życiu.
Spence nie ukrywa zadowolenia z dołączenia do Nerazzurrich. Gra w barwach aktualnego mistrza Włoch jest dla niego ogromnym wyróżnieniem, a jednocześnie motywacją do walki o kolejne sukcesy.
- Kiedy zadzwonili do mnie z Interu, poczułem się naprawdę dobrze. To wielki klub i jestem bardzo szczęśliwy. Gra w drużynie mistrzów Włoch to fantastyczne uczucie. Mam nadzieję, że uda nam się powtórzyć ten sukces i rozegrać równie udany sezon jak poprzedni. Jestem osobą zabawną, spokojną i pewną siebie. Moje pierwsze piłkarskie wspomnienie? Trudno powiedzieć, chyba związane z konkretnymi zawodnikami. Prawdopodobnie z Ronaldo i Ronaldinho. Miałem ich zdjęcia na ścianie.
Angielski wahadłowy przyznał, że jego miłość do futbolu nie narodziła się pod wpływem konkretnego zawodnika występującego na jego pozycji. Od zawsze fascynowała go sama gra. Opowiedział również o swoich największych zaletach i elementach, nad którymi wciąż pracuje.
- Nie było żadnego piłkarza grającego na mojej pozycji, który sprawiłby, że zakochałem się w futbolu. Po prostu od zawsze pasjonowała mnie ta gra. Moje atuty? Drybling i prowadzenie piłki do przodu. Każdego dnia pracuję też nad dośrodkowaniami. Siła fizyczna, wszechstronność i szybkość? Tak, ale myślę, że moją największą zaletą jest właśnie wszechstronność.
Spence wyjaśnił także znaczenie hasła „Godspeed”, którego używa jako swojego osobistego motta. Jak podkreślił, wiara odgrywa istotną rolę zarówno w jego karierze, jak i codziennym życiu.
- Godspeed? To hasło, którego używam. Robię wszystko w tempie wyznaczonym przez Boga. Niezależnie od tego, jak szybko chce, żebym podążał naprzód, pozwalam Mu się prowadzić i po prostu Mu ufam. Wiara stała się dla mnie szczególnie ważna na późniejszym etapie kariery.
Nowy zawodnik Interu opowiedział również o tym, jak zachowuje się w szatni, w jaki sposób radzi sobie z przedmeczową presją oraz co kryje się za wyborem numeru 99.
- Jaki jestem w szatni? Dużo rozmawiam, ale lubię też obserwować. Wszystko zależy od sytuacji. Z presją przed meczem radzę sobie poprzez modlitwę, a później zostawiam wszystko w rękach Boga. Gdybym miał opisać Djeda Spence'a w kilku słowach? Powiedziałbym, że jestem pewny siebie i pełen pasji. Dlaczego numer 99? Urodziłem się w 2000 roku, a ulubioną cyfrą mojego ojca jest dziewiątka.
Jednym z najbardziej emocjonalnych momentów rozmowy był powrót do dnia podpisania kontraktu z Interem. Spence podkreślił, że możliwość przeżywania tej chwili wspólnie z najbliższymi miała dla niego szczególne znaczenie.
- Dzień podpisania kontraktu z Interem był wyjątkowy dla mnie i całej mojej rodziny. Dołączenie do tego klubu to ogromny zaszczyt. To był fantastyczny dzień. Byli ze mną tata, mama, kuzyn i moje trzy siostry. Jesteśmy wyjątkową, bardzo zżytą rodziną. Moje siostry znaczą dla mnie wszystko.
Na zakończenie wahadłowy odniósł się do kilku piłkarzy, w tym Ashleya Younga i Maicona. Wspomniał również swoją wcześniejszą wizytę na San Siro, kiedy około dwóch lat temu wystąpił przeciwko Interowi.
- Ashley Young? W swoim najlepszym okresie był znakomitym zawodnikiem. Zrobił wielką karierę, również na arenie międzynarodowej. Czy byłem już na San Siro? Tak, około dwóch lat temu, kiedy grałem przeciwko Interowi. To było świetne doświadczenie. Kibice są tam naprawdę głośni, czuć ich obecność. To absolutnie kultowy stadion. A Maicon? Ofensywny, silny fizycznie. Po prostu świetny piłkarz.
Źródło: fcinter1908.it
Dyskusja
Komentarze 1
Komentarze są dla zalogowanych kibiców.
Zaloguj się albo załóż konto — zajmuje chwilę, a zostaje na lata.